Witajcie!!
potrzebują, ten zasiłku, tamten umorzenia podatku. Wszyscy posyłają dzieci do gminnej szkoły. Córka szuka pracy. Ktoś wynajmuje od gminy salę na organizację wesel. Właściciel firmy budowlanej liczy na wygranie przetargu na remont dachu na ośrodku zdrowia. A rozmowa jest krótka – Kto nie ze mną, ten przeciw mnie i
,przybiegła na komisariat, że tata bije mamę. Tak się zastanawiali, tak gramolili, że tata mamę zabił. Chodzi po głowie myśl, że potrzebna jest specjalna policja rodzinna, która sprawdza sytuację dzieci w rodzinach i odpowiednio reaguje na stwierdzoną patologię. Popierałbym ten pomysł, gdyby nie to, że takie służby są już w niektórych
potem z zemsty podpalił? Nie wymagajmy od ludzi heroizmu, którego nam samym przeważnie brakuje. Że nie poszli na policję? A kto lubi tam chodzić? Zresztą policja wcale się nie rwie do interwencji w sprawie przemocy w rodzinie. Pamiętam taka sprawę, ze swojej praktyki sędziowskiej, że siedmioletnia dziecina boso, po śniegu
NIK-u. Pomogłem w skierowaniu wielu takich kontroli. I co z tego, że NIK potwierdziła zarzuty? Chyba, że sprawa jest prokuratorskiego kalibru, jednak arogancja władzy nie zawsze podpada pod paragraf karny. Kontrole NIK ujawniają wiele patologii w polskich samorządach. Łamanie prawa, nepotyzm, korupcyjnie ustawiane przetargi, niegospodarna sprzedaż majątku gminnego – na to
Plan został podrzucony gdzieś miedzy posłów, ale na nieszczęście (dla Platformy) pierwszy natknął się nań Kłopotek. Nic lepszego dla Platformy być nie mogło, niż oddanie PSL-owi zabagnionej infrastruktury. W sprawie wymiany Grabarczyka na Piechocińskiego Platforma oficjalnie by się krzywiła, utyskiwała (utuskiwała) lecz szybko by uległa i uczciła to chilijskim winem,
zabronić klonowania zwierząt w celach gospodarczych. Żeby system kompensacji obejmował nie tylko straty bezpośrednie, związane z ubijaniem zwierząt, ale tez straty pośrednie, związane z załamaniem rynku. Nikt nie przeczyta deklaracji, z której jako autor jestem dumny, że ochrona zwierząt jest cywilizacyjnym i kulturowym wyzwaniem Europy XXI wieku. Już nawet nie wspomnę, bo
przywiezionym z andyjskiej wyprawy podróżnika Tuska. Przecież wiadomo, że ten rząd autostrad żadnych nie zbuduje. Kampania wyborcza miała swoje prawa - jak to zgrabnie ujął minister Grad - ale w cuda nie wierzy przecież nikt, a już najmniej ci, którzy je obiecywali. Teraz jest najlepszy i bodaj ostatni moment, żeby odpowiedzialność
krach, zwłaszcza w USA i w Wielkiej Brytanii i niestety czasem im odbija. Potrzebne im są statystyczne sukcesy, więc nierzadko szukają patologii na siłę. Jest mnóstwo skarg, że zabiera się dzieci z błahych powodów, czasem z powodu biedy. Czytaliśmy niedawno historię pewnego małżeństwa z Polski, któremu brytyjskie służby socjalne zabrały